Translate

czwartek, 24 kwietnia 2014

Zajawki żakietowe- czyli Modenferowe uszytki

Witajcie!

Jak już wiecie, dla mnie nie ma większej przyjemności od szycia..
(noo! nie wliczając w to może pochłaniania czekolady :D)
Przyjemność i radość narasta, gdy uszytek ma być personalizowany. Z Martą, z bloga "Modenfer" skontaktowałyśmy się dość spontanicznie. Od komentarza do komentarza i zanim się spostrzegłam już siedziałam przed maszyną, szyjąc Modenferowy żakiet. Powiecie zapewne: "Zlecenie, jak zlecenie" Nie tym razem!
Zawsze jak ognia unikałam szycia na odległość.. w zasadzie nigdy tego nie robiłam.. Kiedy o tym mówię, widzę jak każda, szanująca się krawcowa, grozi mi palcem. No cóż, ja nie jestem krawcową, czasem zdarza mi się po prostu zaszaleć. Zaproponowałam eksperyment. Z resztą jak można by było odmówić tak charakterystycznej i unikatowej postaci jak Marta?!
Moje koleżanki nieśmiało mi sugerowały: - Milena! Co ty wyprawiasz?! Żakiet z podszewką? Bez miar kontrolnych? Na odległość? Oszalałaś?!
Ja oczywiście, z powagą w głosie, odpowiadałam dość lakonicznie: -Tak. (wraz z tym uśmiechem:D)
Żarty, żartami, ale miałam niesamowitego stracha. Dobrze wiedziałam, czym to się może skończyć. Zbyt długi/krótki szew barkowy, za krótkie rękawy to tylko kropla w morzu tego, czego się obawiałam.

Zadaniem każdego zleceniobiorcy, jest sumienne wykonanie swojej pracy oraz SZCZEGÓLNA TROSKA O KOMFORT KLIENTKI. Przynajmniej dla mnie, te dwa aspekty to nienaruszalna świętość, której staram się trzymać! Trzeba przede wszystkim zwrócić uwagę na to, czego klientka nie lubi, co chciałaby zniwelować w swojej figurze poprzez ubranie. W jakich fasonach czuje się dobrze, a które ją krępują. Nie sztuką jest uszyć ubranie, sztuką jest dopasować je idealnie do osobowości zleceniodawcy.
Cóż, postanowiłam więc, poddać się swojej pasji i intuicji.

Dla mnie, podobnie jak i dla Marty, to była świetna przygoda!










Żakiet
Szyty z czarnego, bawełnianego materiału o mocnym, skośnym splocie, podklejany w całości włókniną bi-elastyczną.
Posiada asymetryczny przód (ramoneska) i  przesunięty zamek błyskawiczny. Rękaw skonstruowany został jako dwuczęściowy, zwężany. Żakiet otrzymał pionowe cięcie po środku tyłu oraz zaszewki gorsowe.
Pagony (odpinane) oraz aplikacja tyłu ręcznie wyszywane haftem koralikowym.
Podszyty bawełnianą, mieniącą się podszewką. 
Pod metką, w ramce z eko-skórki, ręcznie malowany napis MODENFER.
(niektóre elementy żakietu świecą w ciemności)


Zrobiłam również Marcie niespodziankę w postaci bordowej spódnicy z kontrafałdą.
Spódnica uszyta w jeden dzień z materiału obiciowego (eksperyment!:)) ozdobiona ręcznie malowanym, złotym pasem na dole. (Metoda malowania farbą przez koronkę)
Pasek oraz dół został obstębnowany białą nitką.
Zapinana na zamek i haftkę.

Niestety nie mam zdjęć spódniczki, ale jeśli chcecie zobaczyć detale uszytków, zapraszam na blog Marty 
Nie przegapcie jej uroczych rysunków!
Kiedy po raz pierwszy odwiedziłam modenferowy blog, wsiąknęłam na baardzo długo!
Naprawdę, cuda, wianki! <3



BTW
Jeśli chodzi o mój street-art to jest on na dobrej drodze do szczęśliwego finiszu.
Beardsleyowska bliźniaczka dostała już maskę gazową, więc może oddychać pełną piersią :)
Pozostało mi jedynie dalsze wyszywanie znaczków..
No i biorę się za kolejny projekt.. FLOWER POWER :)




Trzymajcie się ciepło kochani!
Pozdrawiam, Milena.


15 komentarzy:

  1. Tyle ciepłych słów - dziękuję! To była niesamowita przygoda, a Twoje uszytki to moje największe skarby <3 Są niesamowite, zreszta, sama wiesz, jak radują moje serducho :-)))) DZIĘKUJĘ!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzeczy widziałam już na blogu Marty. Widać, że są robione przez Ciebie, i że to od serca;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przede wszystkim od serca :) nie inaczej :)

      Usuń
  3. niesamowicie Ci to wyszło! Jestem pod zachwytem jak ogladam Twoje 'wytwory'. Fajnie że podjęłaś te wyzwanie i przezyłyście miłą przygode ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny jest ten żakiet. Tworzysz cudowne dzieła sztuki ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. OMG jakie to wszystko profesjonalne - mam na myśli projekt, damn, nigdy taka nie będę :(
    Super rysunek żurnalowy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Człowiek uczy się przez całe życie, to zależy tylko od nas samych jakie sobie narzucimy tempo :) Znając Twój talent, mogę śmiało powiedzieć że już "TAKA" jesteś, a nawet i lepsza!! I proszę sobie nie uwłaczać :D
      Pozdrawiam <3

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Projekt rewelacja,a wykonanie jeszcze lepsze.
    Te wszystkie detale tworzą żakiet naprawdę oryginalnym.
    Gratulacje za takie uszycie.
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mega kozacka ta marynarka. Bardzo żmudna robota, podziwiam całym sercem!

    OdpowiedzUsuń
  9. cudny ten Twoj blog!
    pozdrawiam
    xoxo
    Patinka
    patinkasworld.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Brak mi słów... To jest PRZENAJLEPSZE! Świetna marynarka... I w ogóle. Jestem zachwycona. Chyba nie przesadzę, jak powiem, że jestem od teraz Twoją wielką fanką! Gdzie można kupić coś Twojego? A stać mnie...? ;P

    Czekam na kolejny wpis.

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się z każdego komentarza:) Zostaw po sobie ślad:)

Nie spamuj ani nie reklamuj, sama znajdę drogę i na pewno do Ciebie zajrzę :)