Translate

piątek, 27 kwietnia 2012

Morela i mięta

Witam! Wreszcie mogę Wam pokazać moją pierwszą sukienkę tej wiosny. Zdjęcia robione ekspresowo ponieważ jutro mam targi a jeszcze dużo rzeczy zostało do wykombinowania.

Sukienka, jak już pisałam we wcześniejszej notce, uszyta ze zwykłej bawełny, kolor mięta i morela.

Niestety będę zmuszona spróbować ją sprzedać na targach ponieważ zorientowałam się dopiero po pierwszej przymiarce, że coś jest nie tak...
Mówię sama do siebie: "-O ho! Topię się w kiecce, ciekawe co u diabła zrobiłam nie tak."

Sprawdzam, przymierzam po tysiąc razy bo nie dowierzam, że mogłam popełnić błąd w tak prostej kiecy. Ale jaki? Dałam sobie na wstrzymanie bo poczerwieniałam ze złości i znów wychodząc ze swojej pracowni burczałam sama do siebie pod nosem: "-Szlag by to...". Odpoczęłam..

Nazajutrz, przy porannej toalecie, coś pchnęło mnie w stronę wagi łazienkowej;p
 Myślę sobie: -Dobra, wejdę, dawno się nie ważyłam, może ta szóstka z przodu już poszła w zapomnienie?:) Wlazłam i oczom nie wierzę... Ważyłam 67kg. a teraz, 61kg.
W prawdzie szóstka jest dalej ale, to był dla mnie szok... Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że szkopuł leżał gdzie indziej:)
 Wracając do sukienki, połączyłam razem dwa fakty ale nigdy się tak nie cieszyłam z powodu tego, że sukienka źle leży:) Chciałam trochę schudnąć i schudłam nawet o tym nie wiedząc:) Zawsze noszę luźne rzeczy i nawet tego nie zauważyłam. (w sumie trochę łatwiej mi było biegać po schodach;D) Pewnie pomogły mi duże ilości wody, które piłam zamiast słodkich napojów oraz kategoryczny post po 20-tej;p

No i przepraszam za estetykę zdjęć.. Mam nadzieję, że mimo wszystko pomysł Wam się podoba:)
Pozdrawiam.





18 komentarzy:

  1. Śliczny kolorek:)i sukienka też:)gratuluję schudnięcia-mi by też się przydało trochę zrzucić po zimie...chyba pomyślę o zapasie wody...

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolorki do siebie super pasują:] a kołnierzyk fajowy:]

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej to naprawdę niesamowite, że schudłaś tyle kilo nawet tego nie zauważając. Wiele dziewczyn by tak chciało, hehe :) A sukienka piękna, mięta jest piękna, a i ten zamek z tyłu urzeka :) Masz prawdziwy talent do szycia!

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie na nowy post :)

    OdpowiedzUsuń
  4. oj szkoda, że się okazała za duża - bo jest prześwietna! :) kolorki rewelacyjnie do siebie pasują! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Sukienka jest śliczna!:) Z chęcią bym się na taką skusiła.. ehh :) Dodaje- uwielbiam przeróbki, zajrzyj też do mnie, również coś próbuje tworzyć ;)
    http://myfairhand.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Nieżle Ci wyszło ta sukienka:) Duzy plus za uroczy, dziewczeński kołniezyk:)

    OdpowiedzUsuń
  7. obejrzałam całego twojego bloga na jednym wdechu.
    jesteś niesamowita, a do tego prześliczna :)

    OdpowiedzUsuń
  8. trafia w trendy tego sezonu - jest fajna

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękna sukienka, świetne kolory...jedynie ten zamek mi wszystko psuje... kompletnie nie czaję tego trendu. Lepszy by był ewentualnie w kolorze mięty lub tej moreli.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety mam ubogie pasmanterie w Lublinie. Zamek miał być inny ale ten też jest ok moim zdaniem.

      Usuń
  10. ubóstwiam pastele ! sukienka bardzo fajna :)

    OdpowiedzUsuń
  11. gratuluje "siódemki" mniej:) sliczna sukienka, tył nie typowy ale dodaje to "coś" dla sukienki

    OdpowiedzUsuń
  12. Sukienka ładna. Bardzo ładny kolor. A ja zapraszam do mnie po wyróżnienie http://haftmatematyczny.blogspot.com/2012/05/dziekuje.html

    OdpowiedzUsuń
  13. cudna sukienka, lata 50 i ten kołnierzyk bebe ^^

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale świetna sukienka :) po prostu boskaaa:)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się z każdego komentarza:) Zostaw po sobie ślad:)

Nie spamuj ani nie reklamuj, sama znajdę drogę i na pewno do Ciebie zajrzę :)